Pierwsza część sezonu ligowego w wykonaniu Juniorów ORLEN Wisły Płock to czas systematycznej pracy, konsekwencji i bardzo dobrych wyników, które dają solidne podstawy na kolejne etapy rozgrywek. Końcówka roku to naturalnie czas podsumowań i refleksji, a swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi wyczynów drużyny podzielił się Leon Sowul, trener zespołu Juniorów ORLEN Wisły Płock.
Juniorzy ORLEN Wisły Płock w tej fazie rozgrywek WMZPR zaprezentowali bardzo wysoki i równy poziom sportowy, kończąc rundę z kompletem zwycięstw. Nafciarze rozegrali 10 spotkań, wygrywając wszystkie, w tym jedno po serii rzutów karnych, co przełożyło się na 29 zdobytych punktów i stratę zaledwie jednego. Już same liczby pokazują, że Nafciarze są drużyną kompletną, potrafiącą wygrywać zarówno mecze kontrolowane, jak i te najbardziej wymagające.
Zespół imponował intensywnością oraz skutecznością gry ofensywnej. Łącznie zdobyte 398 bramek i różnica +136 najlepiej oddają skalę przewagi, jaką Nafciarze budowali na przestrzeni całej rundy.
Na tle bardzo dobrze funkcjonującej drużyny szczególnie wyróżniali się zawodnicy, którzy regularnie brali odpowiedzialność za wynik. Aleksander Kujawa, zdobywając 60 bramek w zaledwie 7 spotkaniach, był jednym z najskuteczniejszych graczy rundy i wielokrotnie przechylał szalę zwycięstwa na korzyść zespołu. Igor Szmania przez całą rundę prezentował stabilną formę, kończąc ją z dorobkiem 59 bramek w 10 meczach i będąc jednym z filarów ofensywy.
Bardzo ważną rolę w grze zespołu odgrywali także Oliwier Piechowski (43 bramki) oraz Aleks Zenkteler (41 bramek), którzy swoją skutecznością i energią nadawali odpowiednie tempo spotkaniom. Istotny wkład w budowanie przewagi mieli również Miłosz Pszczółkowski (31 bramek) oraz Kacper Lendzion (29 bramek), dokładając regularne punkty i stabilność w kluczowych fragmentach meczów. Jednak to nie tylko indywidualne osiągnięcia decydowały o sile drużyny – cały zespół był fundamentem sukcesu. Każdy zawodnik wnosił swoje zaangażowanie i determinację, dzięki czemu drużyna funkcjonowała jako spójna, dobrze zorganizowana i skuteczna całość.
Pierwsza część sezonu w wykonaniu Juniorów ORLEN Wisły Płock to runda oparta na konsekwencji, wysokiej jakości sportowej i odpowiednim nastawieniu mentalnym. Drużyna potrafiła utrzymać koncentrację przez cały okres rozgrywek, nie ulegając presji i systematycznie realizując swoje cele. Choć wyniki są bardzo dobre, zespół zachowuje świadomość, że kolejne etapy sezonu będą jeszcze bardziej wymagające i będą stanowiły prawdziwy test dotychczasowej pracy. O tym, jak drużyna funkcjonowała w pierwszej części sezonu, jakie były jej największe atuty i nad czym wciąż pracuje, opowiada pierwszy trener zespołu – Leon Sowul.
– Czy po tej części sezonu jesteś zadowolony z postawy drużyny?
Leon Sowul: Tak, myślę, że tak. Chłopacy wykonali kawał ciężkiej i dobrej pracy – zarówno na parkiecie, jak i poza nim. Było to długie i intensywne pięć miesięcy naszej współpracy.
– Jak ogólnie oceniasz grę Juniorów ORLEN Wisły Płock w tym sezonie?
LS: Naszą grę, z przymrużeniem oka, oceniam na dobrą. Mamy jeszcze wiele elementów do poprawy w obronie, ataku szybkim czy ataku pozycyjnym, ale myślę, że na ten moment wszystko idzie w dobrą stronę.
– Czy drużyna spełnia Twoje oczekiwania na tym etapie rozgrywek?
LS: Moje oczekiwania względem gry, zaangażowania, ciężkiej pracy i dokładności są zawsze wysokie i staram się wymagać jak najlepszej pracy na każdej płaszczyźnie. Mogę jednak stwierdzić, że nie jest źle i jestem pozytywnie zaskoczony osiągniętymi efektami.
– Co było największym atutem zespołu w ostatnich miesiącach?
LS: Myślę, że przede wszystkim charakter, pracowitość, dyscyplina i zespołowość.
– Nad jakimi elementami musicie jeszcze najmocniej popracować?
LS: Musimy pracować nad wszystkim. Jesteśmy na dobrej drodze, ale stąpamy mocno po ziemi i staramy się poprawiać w każdym możliwym elemencie.
– Jak oceniasz zaangażowanie i mentalność zawodników?
LS: Życzę każdemu trenerowi, aby mógł pracować z tak mocno zaangażowaną fizycznie i mentalnie grupą. Oczywiście były momenty wymagające korekt, ale myślę, że dobrze się rozumiemy, wiemy jaką drogę obraliśmy i w którą stronę chcemy iść.
– Gdybyś miał opisać tę drużynę trzema słowami, jakie by to były?
LS: Drużyna, charakter, konsekwencja.
– Który mecz Twoim zdaniem był przełomowy i najlepiej pokazał potencjał oraz charakter drużyny?
LS: Myślę, że było wiele takich momentów w trakcie tych kilku miesięcy pracy, ale pierwszym wyraźnym punktem zwrotnym były dwie porażki z zespołami seniorskimi: Trójką Ostrołęką (I liga) oraz AZS-em Biała Podlaska (Liga Centralna) podczas turnieju w Warszawie w okresie przygotowawczym, a następnie wygrana w kolejnym porannym meczu – mimo dużego zmęczenia – z AZS UMCS Lublin (I liga). Był to pierwszy wyraźny sygnał pokazujący potencjał i charakter zespołu.
– Jak poradziliście sobie z presją bycia faworytem i zespołem niepokonanym?
LS: Patrząc dwa lata wstecz na zespoły ligowe, które walczyły o bezpośredni awans w tych rocznikach – a było ich kilka naprawdę silnych – uważam, że określenie „faworyt” nie do końca jest trafne. Biorąc pod uwagę, że drużyna w większości składa się z zawodników z rocznika 2008, unikałbym takiego stwierdzenia. Udało nam się wygrać wszystkie mecze i z tego się cieszymy, ale była to ciężka praca wykonywana każdego dnia. Nie zamierzamy przestawać i będziemy robić wszystko, by być jeszcze lepsi – zarówno indywidualnie, jak i zespołowo.
– Czy byli zawodnicy, którzy Twoim zdaniem w tej rundzie szczególnie się wyróżniali swoją postawą lub rozwojem?
LS: Każdy z zawodników wniósł swoją jakość, ciężką pracę i poświęcenie. Uważam, że każdy z nich zasługuje na wyróżnienie.
– Co było fundamentem tej serii zwycięstw – stabilność, konsekwencja czy mentalność zespołu?
LS: Nie da się wskazać jednego czynnika. Na końcowy sukces składa się bardzo wiele elementów. Cieszymy się z osiągniętych rezultatów, ale stąpamy twardo po ziemi, ponieważ przed nami druga część sezonu, która będzie bardzo ciężka i wymagająca. Mam jednak nadzieję, że okaże się równie owocna, jak pierwsza.
– Czy był moment – na treningu lub w meczu – który szczególnie zapadł Ci w pamięć?
LS: Takich momentów było bardzo dużo i trudno wskazać jeden. Patrząc na zaangażowanie chłopaków, najbardziej zapadły mi w pamięć te chwile po trudnych momentach – porażkach, niepowodzeniach czy sportowych rozczarowaniach – kiedy potrafiliśmy podnieść się jako drużyna. Mam nadzieję, że dało nam to cenne doświadczenie, które zaprocentuje w przyszłości.
– Jakie cele stawiacie sobie na dalszy etap rozgrywek?
LS: Stawiamy na rozwój – zarówno indywidualny, jak i zespołowy. Chcemy rozwijać się na każdej możliwej płaszczyźnie: boiskowej, mentalnej i motorycznej, ponieważ im wyższą jakość wniesiemy na treningi i im trudniejsze warunki będziemy sobie stawiać, tym lepszą drużyną możemy stać się w przyszłości.
– Czego życzysz sobie i drużynie na dalszą część sezonu?
LS: Przede wszystkim zdrowia, bo ono pozwala ciężko pracować. Do tego wytrwałości oraz stawiania sobie nowych, coraz wyższych celów – zarówno indywidualnych, jak i zespołowych.